Nie mam pytań. To Weltklasse „Tor!” – recenzja

1969234_626796540722539_1323012684_ngolach, które zapadają w pamięci mówi się w Niemczech Traumtor. Ten „Tor!” zaś zapamiętam na bardzo długo; a pewnie często będę do niego wracał. Liczba niezwykłych, nieznanych mi dotąd informacji i anegdot jest niesamowita. To istna encyklopedia Bundesligi, przewodnik po muzeum wyobraźni o tym, jak liga niemiecka zmieniała się na przestrzeni kolejnych dekad. To Weltklasse „Tor!”.

Po świetnej przedmowie Mateusza Borka i wstępie autora książki, znanego dziennikarza Ulricha Hesse, który wyjaśnia jak bardzo futbol niemiecki i jego postrzeganie zmieniło się od pierwszego wydania książki w 2002 roku, przechodzimy do absolutnych początków futbolu naszych zachodnich sąsiadów. Wyobraźcie sobie, że historyk niemieckiej piłki Hans Dieter Baroth, dotarł do roku 1874, w którym to jego zdaniem po raz pierwszy użyto piłki w Niemczech. Co ciekawe wydarzyło się to w Braunschweigu, w liceum ogólnokształcącym, a „wyrzut z autu” (jako rozpoczęcie gry) przez tamtejszego nauczyciela Augusta Hermanna, wspomniany historyk uznał za „moment, w którym futbol narodził się w Niemczech”. Rok później spisano tam przepisy do gry w piłkę nożną i zabawa rozpoczęła się na poważnie.

Również i lektura z każdą stroną nabiera tempa. Choć jej początek upływa pod znakiem bardzo szczegółowych, historycznych faktów, dają nam one tylko przekonanie, z jak tytaniczną pracą zmierzył się Hesse, aby dokładnie wszystko opisać. A opisuje surowo i obiektywnie ciężkie próby wyniesienia futbolu z marginesu w Niemczech, trudy organizacyjne, wpływ wojny i nazistów na kluby i piłkarzy; pisze także o rosnącym zainteresowaniu tą dyscypliną wśród kibiców.

„Tor!” to nie jest książka na dwa długie wieczory. Próba dokładnego przedstawienia wydarzeń i liczba informacji powodują, że czyta się ją starannie i spokojnie, z trwałym zaciekawieniem. O bardzo dobre polskie wydanie, ze świetną okładką, postarali się panowie z nowego Wydawnictwa Kopalnia: Piotr Żelazny, który przetłumaczył „Tora!” i Marek Wawrzynowski, który go zredagował.

Kopalnia przygotowała nam książkę z prawdziwą … kopalnią wiedzy. Złotej wiedzy, pełnej świetnych ciekawostek i statystyk. To właśnie Hesse zauważył bowiem, że: „… tylko cztery niemieckie drużyny dotarły do finałów europejskich pucharów między 1984 a 1991 rokiem, a jedynym klubem, który wygrał, był Bayer Leverkusen. Ich zwycięstwo nad Espanyolem w finale Pucharu UEFA w 1988 roku uczyniło z nich zaledwie drugi zespół w historii, który sięgnął po europejskie trofeum, zanim zdobył krajowy tytuł (pierwszym był Real Saragossa)”.

Dla kibica Bundesligi „Tor!” to pozycja absolutnie obowiązkowa, tym bardziej, że nie możemy ponarzekać na nadmiar dobrych książek w języku polskim o piłce niemieckiej. Podejrzewam, że i kibice innych lig będą zadowoleni. Sam autor książki wspomina na wstępie, że decyzję o napisaniu „Tora!” podjął po wywiadzie dla brytyjskiego radia BBC Radio 5 live, gdzie zaskoczył go brak wiedzy o futbolu w jego kraju przepytującego go dziennikarza.

Wy też często będziecie zaskoczeni, szukając po internecie jeszcze bardziej szczegółowych faktów odnośnie wydarzeń przedstawionych w książce. Być może właśnie to był cel Hessego – zmusić kibiców do zainteresowania się Bundesligą. Powodów opisał wystarczająco wiele, kilka kolejnych dopisała najnowsza historia, która nie zawsze była dla Fussballu łaskawa.